macwenciu blog

Quo vadis?

przez , 25.sty.2017, w Bez kategorii

Nie wiem.
Po prostu nie wiem. Po prostu idę i się nie zastanawiam. Wystarczająco już się w życiu nazastanawiałem. Wystarczająco już planowałem. Wystarczająco już słuchałem marzycieli, hochsztaplerów i pseudofilozofów.

Przestawiłem się z akcji na reakcję. Złapałem wodze fantazji i zaprzęgnąłem ją do rydwanu powołania. Nauczyłem się słuchać głosu Ojca, a teraz muszę nauczyć się ufać i robić dokładnie to, co mówi, przez natchnienia, pragnienia, marzenia i oburzenie, jakimi mnie obdarowuje. Im bliżej jestem Boga, tym więcej się dzieje, tym częściej nie mam czasu na snucie planów i domysłów, a zamiast tego muszę nadążyć za zmianami i wyzwaniami, jakie przede mną stawia.

Czasami po prostu mi się nie chce. Staję się nerwowy i mniej cierpliwy, często zmęczony i rozgoryczony, by po chwili znów powrócić do równowagi, spokoju, radości w bliskości z Bogiem. Mniej się uśmiecham, mam bardziej przenikliwe spojrzenie, przestałem zabiegać o sympatię wszystkich wokół. Weekendami częściej piję alkohol, lubię burgery od Fat Boba i pizzę z Pizza Station. Od poniedziałku do piątku trzymam dietę i trenuję dwa razy dziennie pod biegi przeszkodowe, czyli wspinaczka plus bieganie przełajowe z kilkoma kilogramami obciążenia, drabinki, drążki, poręcze, liny. Grywam w gry przeglądarkowe i multiplayerowe. Tylko w soboty i ewentualnie w piątki. W niedziele robię sobie dzień bez ekranów. Żadnego smartfona, tableta, laptopa, telewizora, tylko Bóg i rodzina. Chwilowo jedyne książki, jakie czytam, to te naukowe, kończę powoli studia zaoczne, trzeci rok to katorga, najtrudniejszy z dotychczasowych. Notuję w kalendarzu, co zrobiłem danego dnia, zwłaszcza przyjemne wydarzenia, a potem czytam je po 10, 15 latach i miło mi się wspomina. Robię coraz więcej zdjęć i nagrywam filmy, żeby złapać emocje, bo pamięć jest taka ulotna. Istnieje tylko teraźniejszość, przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie.

Marzę. Nie tak jak kiedyś, chaotycznie, zmiennie, emocjonalnie. Teraz marzę precyzyjnie, matematycznie, poddając każde marzenie próbie czasu. Mierzę wysoko, czerpię garściami, wysysam ile tylko mogę z każdej sekundy życia. Reaguję na każde wydarzenie. Przewiduję następne kroki na tyle, na ile pomaga mi wiedza i doświadczenie. Staram się czuć, smakować, degustować wszystko, co robię, od jedzenia przez pracę i sport, na odpoczynku kończąc.

I dawno, bardzo dawno nie byłem na rekolekcjach. Rok temu? Dwa lata? 6 miesięcy to zdecydowanie za długo. Choć przeżyłem powtórne nawrócenie, gdy poszliśmy na Mszę Trydencką.

Mam Żonę.

Mam Dzieci.

Mam szczęście. Prawdziwe szczęście.

A jak już skończę te… studia, to będę miał także spokój.

Spokój… Marzyciel…

Zostaw komentarz więcej...

Summertime sadness

przez , 24.lip.2013, w Bez kategorii

Orły latają samotnie.

Jestem protagonistą. Nie z wyboru tylko z wypadku zdarzeń. A może to tylko tłumaczenie sobie rzeczywistości? Prawda jest taka, że mam silny charakter, który nierzadko przeszkadza innym. Nie boję się egzekwować wymagania i wybierać tylko to, co mi pasuje. Nie szukam byle kogo, ostrożnie dobieram bliskich znajomych, uważam, że to cecha ludzi autentycznych. Latam samotnie. Tak, latam. To może trochę egocentryczne, jednak nie zamierzam się wywyższać. Sięganie coraz wyżej to po prostu standard, na jaki dawno temu się zdecydowałem.

Kiedyś strasznie ciężko mi było zaakceptować fakt, że nie należę do jakiejś konkretnej grupy. Być może czujesz coś podobnego. Nigdy nie miałem stałej ekipy, przeciwnie! Zawsze przenikałem z niesamowitą łatwością do niemal każdej grupy ludzi. I chociaż możnaby powiedzieć, że brak stałej ekipy to wada, postanowiłem zrobić z niej zaletę, tarczę dzięki której przebiję się do swoich celów.

Barany chodzą stadami. Orły latają samotnie

Póki walczysz, jesteś zwycięzcą.

Nie liczy się cel, tylko proces.

Zostaw komentarz :, , , , , , , więcej...

Hobbit

przez , 15.sty.2013, w Bez kategorii

Pieśń Krasnoludów

Przy tej pieśni łzy stanęły mi w oczach i przypomniała mi się przygoda, którą sam przeżyłem. Ból, zmęczenie, strach i nieustanna modlitwa. W głębi duszy, gdzieś dalej niż wszystkie zmartwienia codzienności nadal jest we mnie tęsknota, żeby spakować plecak i wyruszyć w góry. Góry, w zamian za krainy Śródziemia, czasy wojny z Nilfgaardem, obalanie Dominatora, czy wspominania czynów Paladynki… Dzikie serce mężczyzny domaga się krwi, strachu i niepewności powodzenia misji, w której wytrwaniu da możliwość jedynie wiara i nadzieja na ponowne spojrzenie w oczy ukochanej.
Żyje we mnie niespełnione marzenie bohatera legendy wyżynającego setki potworów, zdobywającego bogactwo pokonanego smoka.
Dlatego gram…
Dlatego czytam…
Dlatego oglądam…
Nie dlatego, że moje życie nic nie znaczy. W nim przeżywam jeszcze więcej!
Nie dlatego, że nie mam życia, ale dlatego, że wybrałem posiadanie wielu.

Zostaw komentarz więcej...

Krótkie porównanie religii i filozofii przyziemnej

przez , 22.mar.2012, w Bez kategorii

Taoizm – Zdarza się wdepnąć w gówno.
Konfucjonizm – Konfucjusz powiada: „Zdarza się wdepnąć w gówno”.
Islam – Jeśli się wdepnie w gówno to jest to wola Allacha.
Buddyzm – Jeśli się wdepnie w gówno to nie jest gówno.
Katolicyzm – Wdeptujesz w gówno, bo jesteś grzeszny.
Kalwinizm – Wdeptujesz w gówno, bo się opieprzasz.
Judaizm – Dlaczego w to gówno wdeptujemy wlaśnie my ?
Luteranizm – Jeśli wdeptujesz w gówno, uwierz, a nie wdepniesz więcej.
Prezbiterianizm – Jeśli ktoś ma wdepnąć w gówno, to niech to nie będę ja.
Zen – Czym jest gówno ?
Jezuityzm – Jeśli wdepniesz w gówno i nikt tego nie poczuje to czy ono naprawdę smierdzi ?
Christian science – Jeśli wdepniesz w gówno, nie przejmuj się – to samo kiedyś przejdzie.
Hedonizm – Jeśli wdepniesz w gówno – raduj się.
Hare Krishna – Równo w gówno. Rama, rama, om, om…
Rastafarianizm – Sztachnijmy się tym gównem.
Hinduizm – Wdeptywało sie już w to gówno.
Mormonizm – Wdeptywało sie już w to gówno i wdeptywać się będzie.
Ateizm – Nie ma w co wdepnąć.
Agnostycyzm – Może jest w co wdepnąć, może nie.
Stoicyzm – No i wdeptuje się w gówno. Co z tego ? Mnie to nie rusza.
Świadkowie Jehowy – Wpuście nas a powiemy wam, dlaczego wdeptujecie w gówna.
Adwentyści dnia siódmego – Jedynie w soboty nie wdeptuje się w gówno.

Zostaw komentarz :, , , , , , , , więcej...

Równouprawnienie

przez , 13.mar.2012, w Bez kategorii

Próba podejmowania przez Kobietę wszystkich obowiązków, które są domeną mężczyzny i udowadnianie, jaka to Kobieta nie jest silna. Jest to jedynie karykaturowaniem człowieka jako osoby i chodzi tu o obie płcie. Postępując w ten sposób, kobieta zapomina o swojej tożsamości, która definiuje Ją jako pełnowartościowego człowieka. Zatracając się w swojej delikatności i powabie, kobieta (moim zdaniem) podejmuje syzyfową pracę, która może doprowadzić jedynie do frustracji spowodowanej niewypełnieniem Jej pierwotnego i zarazem najlepszego powołania danego Jej od Boga. Czyli byciu tą, która twardą, szorstką siłę mężczyzny łagodzi swoją delikatną kruchością, którą ten będzie mógł się zaopiekować. Moje drogie Panie. Nie rezygnujcie z siebie, jeżeli tylko możecie :)

Nie neguję tutaj podejmowania ścieżki kariery zawodowej. To jest indywidualny wybór.
Zostaw komentarz :, , , , , , , , , więcej...

Nie przeszczepiaj żywcem…

przez , 03.mar.2012, w Bez kategorii

…metod innych osób.

Czyli?

Czyli Bóg jest mistrzem innowacji. I próba „przeszczepu” czyjejś drogi
do zbawienia jest troszeczkę nie na miejscu. Owszem, mamy przykłady
świętych, a wielu pobożnych ludzi może nas inspirować. Jednak dosyć
często zdarza nam się o tym zapominać i jak takie lemingi próbujemy
naśladować innych.

Wyjaśnijmy sobie coś na początku. Naśladowanie (tudzież kopiowanie) to
NIE jest inspirowanie się. Przykład? Spróbujcie Jezucie kazać żyć w
kamedulskiej ascezie. Albo karmelicie być dobrym ojcem gromadki dzieci.
Trochę nie pasuje, co nie? A wszystko rozbija się o dwie podstawowe
kwestie. Pierwszą jest słuchanie Boga. Drugą wprowadzanie tego, co nam
proponuje, w czyn.

Jak słuchać? No niestety tutaj każdy musi sam to odkryć. Pomocna jest tu
szczególnie kontemplacja i cisza. W zasadzie jest to podstawa. Tak przy
okazji, wiecie, że prawdziwa Odnowa wiary w Duchu Św. zaczyna się w
momencie, gdy zapada cisza i zaczyna się adoracja? Zaskakujące, co nie?
No ale wróćmy do tematu. Oczywiście rozeznajemy wspólnie z kierownikiem
duchowym (lub stałym spowiednikiem) i wspólnotą. Nigdy samemu. A
wprowadzanie to po prostu kwestia pokory i posłuszeństwa – ich nigdy
dość.

Co do wiary w innowacyjność Pana Boga, jest to moim zdaniem jeden z
głównych grzechów zaniedbania wśród katolików. Cały czas, z uporem
maniaka próbujemy wtłaczać ramy w Jego działanie. W sumie jest to
wygodne i wydaje nam się bezpieczne (choć takie nie jest). To takie
nasze wewnętrzne, wrodzone lenistwo. A może po prostu trudno jest nam
uwierzyć, że Bóg cały czas potrafi działać w sposób świeży, nowy,
innowacyjny. To faktycznie ciężki kaliber wiary.

Cóż.

Szczerze polecam. Jak już się uwierzy, jest po prostu kapitalnie :)
Chociaż to słowo w ogóle nie oddaje tego, jak naprawdę jest. Genialnie?
Fantastycznie? Fenomenalnie? Sprawdźcie sami ;)

Zostaw komentarz :, , , , , , , , , więcej...

ACTA

przez , 24.sty.2012, w Bez kategorii

ACTA ████████ wszytko ███████████, ██████ ██ będzie ███████.
████████ ██████ ███ dobrze █████ █████. Rząd ██████ █████████, ███████
███ wie ███ █████. ████████ ████ lepiej ███████.

Zostaw komentarz więcej...

Nie Nie Nie

przez , 24.paź.2011, w Bez kategorii

Wymówki to kłamstwa, którymi nasz wewnętrzny tchórz stara się nas zniechęcić” parafrazując słowa Roberta Kiyosakiego. I w zasadzie tutaj mógłbym skończyć ten wywód. Nieważne co robię, jak i z kim, zawsze pojawiają się wymówi i wytłumaczenia. Oczywiście uzasadniające NIEzrobienie czegoś.

Nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko takie, do których zabieramy się bez Boga.


Jeżeli od tysięcy lat Wszechmogący zapewnia nas, że jest z nami, że nas wspiera, chce być naszym lekarzem [por. Wyj 15;26], że
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego [Łk 1; 37], a Jego syn sam powiedział nam:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. [J 14; 12-13], to czemu nagle mamy w to zwątpić?

Tak naprawdę będąc chrześcijanami nie wolno nam mówić, że coś jest niemożliwe, ponieważ jest to klasyczne wykroczenie przeciwko doktrynie naszej wiary. Jeżeli wierzymy w Boga, który ma nieskończone możliwości, to jak możemy mówić, że czegoś się nie da zrobić. Zdania typu „nie umiem”, „nie wiem”, „nie mogę”, „nie dam rady”, „to niemożliwe”, „nigdy tego nie osiągnę”, „nie mam pieniędzy”, „nigdy to się nie uda” są wymówkami. W ten sposób okłamujemy samych siebie, usprawiedliwiając nasze lenistwo, strach lub jakiekolwiek inne negatywne postawy, które blokują nas przed podjęciem działania.


Najczęściej jest to strach przed porażką.


Pochylmy się na moment nad tym cytatem o proszeniu Ojca w imię Pana Jezusa.
Otóż niezmiernie ważny, moim zdaniem, jest tu fragment „aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu„. Czyli tak, otrzymamy wszystko, o co prosimy ALE pod warunkiem, że naszym celem będzie dążenie do doskonałości, do zjednoczenia z Bogiem, do stawiania Jego i tylko Jego na pierwszym miejscu. Tak, w tym miejscu pojawia się stwierdzenie „To co to za otrzymanie wszystkiego, jak mamy ograniczenie do woli Ojca”. Po pierwsze i najważniejsze. Nie jesteśmy doskonali, a Bóg jest. Po drugie najważniejsze. Obrazując Boga i człowieka jako dorosłego Ojca i kilkumiesięcznego berbecia, możemy łatwo zrozumieć, dlaczego nie dostajemy wszystkiego, co tylko dusza zapragnie. Może to być nam


a) Niepotrzebne



b) Szkodzące



c) Cofające w rozwoju. 



Dlatego tak ważne jest szukanie woli Boga, bo tylko On wie najlepiej jak możemy osiągnąć szczęście i spełnienie.

1 komentarz :, , , , , , , , więcej...

NIE chcesz być bogaty

przez , 05.paź.2011, w Bez kategorii

To jest fakt. Nie chcesz być bogaty. Nie chcesz mieć wystarczająco pieniędzy. Nawet nie zamierzasz zrobić cokolwiek w stronę zmiany swojej sytacji. Jedyne co robisz, to uciekasz cały czas przed rzeczywistością pogrążając się coraz bardziej w otaczającym Cię systemie edukacji i fikcyjnego przekonania, że cokolwiek Ci się należy, że dostaniesz cokolwiek od państwa i że ktoś o Ciebie zadba. Robisz cały czas to samo i oczekujesz zmian, co jest Einstein’owską definicją szaleństwa. Odwracasz się od okazji, jakie pojawiają się na Twojej drodze. Z lenistwa. Narzekasz na brak pieniędzy, nie próbując dowiedzieć się jak można je zdobyć, ale przede wszystkim, jak je utrzymać i pomnożyć. Robisz to, czego nie lubisz. Nie rozwijasz swoich talentów. Jesteś zawieszony w próżni i masz nadzieję, że kiedyś „los się do Ciebie uśmiechnie”. Tak nie będzie. Nie ma czegoś takiego jak „los”. Jest Bóg, ale On chce WSPÓŁpracować, a nie tylko nad Tobą pracować. Obudź się! Stań w prawdzie przed samym sobą!
Niestety, tak naprawdę podoba Ci się sytuacja, w której się znajdujesz. Mamy niestety dziwną naturę, my Polacy, że lubimy narzekać. Im lepiej się licytujesz w codziennej rozmowie w znajomymi, prześcigając się z innymi w tym „jak to mam ciężko”, tym jest fajniej. Nie wiesz po co to robisz, ale robisz. Nic to nie zmienia, raczej sprawia, że posępniejesz. Tak naprawdę należysz do 8% najbogatszych ludzi na świecie. Masz co jeść, ubranie, gdzie spać i się umyć, pewne zabezpieczenie ze strony rodziców lub pracy, którą masz, jakby się wydawało, „pewną”, konto w banku i parę złotych na nim. Wszystko jest ok. Ale Tobie jest mało. Zawsze narzekasz, że potrzebujesz pieniędzy, że brakuje Ci na wyjazd, że nie możesz sobie na coś pozwolić. Jak przychodzi co do czego, jakoś nie palisz się do zarobienia. Ciekawe, nie? Masz roszczeniową postawę. Robisz dokładnie to samo, co wczoraj i jutro będziesz robić to samo, co dzisiaj. Ale nadal będziesz oczekiwać zmian.

Nie mam
Nie umiem
Nie mogę
Nie wystarczy mi
Nie mam jak
Nie potrafię
Nie dam rady
To niemożliwe
Nigdy mi się nie uda
Nie jestem do tego stworzony
Nigdy się tego nie nauczę
Nie pozwolą mi
To się nie uda

Jak często okłamujesz w ten sposób sam siebie? Cytując słowa o. Fabiana Błaszkiewicza:


„Nie ma dla Ciebie żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia, jeżeli nie realizujesz w pełni swojego potencjału.”

Jak to zrobić? Nie mam konkretnego przepisu. Ale możemy się spotkać, porozmawiać i razem dojść do wniosku, co można by zmienić, co zrobić i jakie są wyjścia z sytuacji. I to nie tylko ze mną, to może być dowolna osoba, która ma inne spojrzenie, a z którą chciałbyś porozmawiać.

Możemy. Ale Ty i tak przeczytasz to, przełączysz na demotywatory albo kwejka, pójdziesz na piwo ze znajomymi i nie zrobisz absolutnie NIC, żeby zmienić swoją sytuację.



I tak nie będzie Ci się chciało.

 

Wkurzyłeś się? To dobrze. Znaczy, że masz coś na sumieniu, że to, co piszę jest prawdą. Masz teraz do wyboru dwie drogi. Jedna to wściekłość, nienawiść i mieszanie z błotem autora. Druga to podjęcie decyzji o zmianach, bo to jest początek drogi. Wybór należy do Ciebie.

4 komentarze :, , , , , , , , więcej...

Ciekawe czasy

przez , 26.wrz.2011, w Bez kategorii

Dożyliśmy zaskakujących czasów.

Chodząc do pracy, której nie cierpimy, kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, usiłując zaimponować ludziom, których nie lubimy udając kogoś kim nie jesteśmy.

Cytując pewnego internetowego anonima:

„You’re not your Facebook status. You’re not how many friends you have. You’re not the smart phone you own. You’re not the apps of your phone. You’re not your fucking iPad. You’re the all-planking, e-consuming crap of the world.”

Oczekuję 5 Listopada.

1 komentarz :, , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...